Nature Box z olejem z moreli- analiza składu + recenzja




Kosmetyki Nature Box weszły bardzo głośno na polski rynek, wszędzie można było je spotkać. Sama zapragnęłam je mieć, ale jako że w mojej szafce czeka spory zapas kosmetyczny postanowiłam być silna i ich nie kupiłam. Dostałam jednak dwa produkty w paczce ambasadorskiej z portalu Ambasadorka Kosmetyczna i szczęśliwa postanowiłam je przetestować. Ominęły one kolejkę i dumnie stanęły w mojej łazience. Jakie są moje wrażenia? Zaraz Wam o tym opowiem, najpierw jednak przybliżę obietnice producenta i przeanalizuję skład.


Do testów dostałam szampon oraz spray z serii z morelowej. Buteleczki są solidne, nie wyginają się, bardzo ładne i estetyczne, od razu zwracają uwagę. Plusem jest to że opakowanie szamponu w 25% pochodzi z recyklingu.
Producentem jest Schwarzkopf czyli marka którą kojarzę głównie z kosmetykami do włosów, jednak w kolekcji Nature Box znajdziemy również balsam oraz żel pod prysznic.
Zapach jest ładny, tak po prostu. Nie wywarł na mnie spektakularnego wrażenia, nie jest fenomenalny. Jest za to bardzo intensywny, jednak na włosach nie utrzymuje się zbyt długo.

A tak producent przedstawia swój produkt na etykiecie:
„Szampon Nature Box ze 100% tłoczonym na zimno olejem z moreli. Pozostawia włoży odżywione, miękkie i lśniące. Bez siarczanów*, silikonów, parabenów i sztucznych barwników. 83%** składników pochodzenia naturalnego. Opakowanie wykonane w 25% z plastiku z recyklingu”
„Spray dodający blasku ze 100% tłoczonym na zimno olejem z moreli, dla natychmiastowego połysku i wygładzenia. Bez silikonów, parabenów i sztucznych barwników. 98%* składników pochodzenia naturalnego”




Oba produkty są wegańskie.
Gwiazdki które zostały zamieszczone na opakowaniu są dość ważne. Pierwsza gwiazdka oznacza że produkt nie posiada surfaktantów z grupy siarczanów, a druga że w podanych 83% oraz 98%, jako 
składnik pochodzenia naturalnego wliczona jest woda. Wiadomo że woda jest bazą większości kosmetyków, dlatego też mocno się zdziwiłam że została wliczona w bilans naturalnych substancji, uważam to za straszny chwyt marketingowy. Gdybym się nie wczytała w etykietę i gwiazdki to myślałabym że to jest taka bomba naturalnych substancji odżywczych zamknięta w plastikowych opakowaniach, no ale niestety tak nie jest.






No dobra, teraz czas na skład. Obok każdego składnika zamieściłam kilka słów wyjaśnienia co dana substancja robi w produkcie.

Szampon:


Aqua (Water, Eau)- Po prostu woda

Sodium C14-16 Olefin Sulfonate- Silny detergent, substancja myjąca, spieniająca
Cocamidopropyl Betaine- Substancja pieniąca
PEG-120 Methyl Glucose Dioleate- Emolient
Sodium Methyl Cocoyl Taurate- detergent, substancja myjąca i pieniąca
Sodium Chloride- Nic innego jak sól kuchenna, spełnia rolę zagęstnika, spieniacza. Może wysuszać
Prunus Armeniaca (Apricot) Kernel Oil-  olejek z moreli
Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride- Przedłuża trwałość kosmetyku, konserwuje, zmniejsza elektryzowanie się włosów
Panthenol- Nawilża i wygładza
Parfum (Fragrance)- Substancja zapachowa
PEG-7 Glyceryl Cocoate- Stabilizator
Citric Acid- konserwant
Sodium Benzoate- konserwant
PEG-40 Hydrogenated Castor Oil- Usuwa zanieczyszczenia tłuszczowe
Coconut Acid- konserwant (prawdopodobnie)
Propylene Glycol- Przedłuża trwałość kosmetyku, zapobiega wysuszaniu się zebranego produktu przy ujściu butelki.

Spray:

Aqua (Water, Eau)- woda

Glycol Distearate- emolient, zmiękcza i tworzy film ochronny na włosach, nadaje kolor perłowy
Caprylic/Capric Triglyceride- nadaje poślizg włosom, wygładza, tworzy film
Cetearyl Alcohol- wygładzenia, film ochronny
Distearoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate- zapobiega elektryzowaniu się włosów
Glycerin- nawilżenie
Prunus Armeniaca (Apricot) Kernel Oil- olejek z moreli
Panthenol- nawilżenie, wygładzenie
Phenoxyethanol- konserwant, chroni przed zakażeniem drobnoustrojami
Quaternium-91- ułatwia transport Witaminy E
Cetrimonium Methosulfate- Konserwant
Parfum (Fragrance)- substancja zapachowa
Ethylhexylglycerin- Naturalny konserwant, substancja nawilżająca
Citric Acid- konserwant
Geraniol- alkohol w bardzo niskim stężeniu (około 0,001%), pełni funkcję zapachową przypominającą pelargonię.

Teraz już wiemy co siedzi w składzie. To czy jest on dobry czy nie to kwestia indywidualna, jeden unika wszystkich PEG-ów (obecnych de facto w składzie), drugi konserwantów itd. W składach kosmetyków nie siedzę zbyt długo, ale warto wspomnieć tutaj o bardzo ważnej rzeczy, a może niezbyt oczywistej dla wszystkich- składy są zawsze tak konstruowane, że zawartość poszczególnych substancji ułożona jest malejąco. Oznacza to że wody jest najwięcej, następnie w kolejności mamy sól sodową i tak dalej i tak dalej. Jak dla mnie to bardzo mocno średnie kosmetyki, olej z pestek moreli który zdaje się być kluczowy jest aż na 7 miejscu w szamponie (na 16 składników) oraz 7 spośród 15 w sprayu! Serio byłam w szoku gdy to zobaczyłam- składnik który zdaje się być jednym z ważniejszych jest prawie w połowie, słabo to wygląda. Kolejnego szoku doznałam gdy popatrzyłam na składnik przed nim a mianowicie sól- serio? Serio soli jest więcej niż oleju? I żeby nie było, zdaję sobie sprawę z roli soli w tym zestawieniu, być może jest jej jedynie o kilka procent więcej niż oleju z pestek moreli, ale jednak patrząc na skład byłam przerażona. Nie mamy tego jak sprawdzić ile tak na prawdę więcej jej jest. 



Przejdźmy do najważniejszego- działanie
Strasznie byłam podjarana gdy dowiedziałam się o testach, tyle pozytywnych opinii, ochów i achów. Pomyślałam że muszą być dobre, KWC świeciło poleceniami. No i mój entuzjazm ostudził nie tak idealny skład jakiego oczekiwałam po nazwie „Nature Box”. Nie oceniam książki po okładce więc rozpoczęłam testy. Szampon jest rzadki i z łatwością spływa z ręki, więc trzeba szybko go nakładać. Pieni się bardzo dobrze dzięki czemu pomimo swojej rzadkiej konsystencji jest wydajny i nie potrzeba nakładać go zbyt dużo. Pachnie ładnie, a jego zapach utrzymuje się do dwóch godzin po użyciu, stopniowo słabnąc.



Niestety, szampon nie spełnił moich oczekiwań. Po wyschnięciu włosy są tępe, ciężko się rozczesują i są matowe. Plusem jest to że czuć że są dobrze oczyszczone, zdają się aż skrzypieć przy poruszaniu (tego akurat bardzo nie lubię).  Zdaję sobie sprawę że sam szampon nie zdziała cudów bez odżywki jednak nawet przy użyciu tej której używam w sytuacjach kryzysowych niewiele się poprawiło. Włosy lepiej się rozczesały, ale nie były nawilżone i błyszczące. Spuszyły się jak u pudelka a to nie o to chodzi. I może nawet bym dokupiła tę dedykowaną z serii, jednak po kilkudziesięciu użyciach zauważyłam bardzo mocne podrażnienie skóry głowy- stała się zaczerwieniona, łuszcząca i swędząca. Niestety, ale to przelało czarę goryczy. 
Mam bardzo wrażliwą skórę głowy, dlatego też wydawało mi się że produkt z tak dużą zawartością substancji pochodzenia naturalnego spełni chociaż ten jeden punkt i nie doprowadzi do załamania równowagi o którą tak długo walczyłam. 




Ze sprayem poszło lepiej. Rozpyla się idealną mgiełką, nie obkleja włosów, nie przetłuszcza ich. Delikatnie je dyscyplinuje, ale nie nadaje im blasku, nie dodaje nawilżenia, niemniej jednak uważam że ładnie po nim wyglądają. Mam nadzieję że zapewni idealną ochronę końcówkom  w sezonie szalikowym i pewnie do takiego celu będą go używać.

Ciekawa jestem pozostałych produktów z serii, tego jak się sprawdzają, jak działają, chociaż nie jest pewna czy je kupię ze względu na dość długą kolejkę zapasów.

Do szamponu nie wrócę, bardzo mocno mnie podrażnił i jeszcze nie doprowadziłam skalpu do równowagi. Być może sprawdzi się u osoby której włosy są matowe, ale nie tak suche jak moje. Znajdzie nowego właściciela któremu mam nadzieję bardziej się spodoba. Spray natomiast pozostanie ze mną na dłużej i z chęcią będą go używać.


Powiem Wam szczerze że mam strasznie mieszane uczucia, jakbym używała innego produktu niż mi obiecano. Moje włosy z natury są suche i puszące się dlatego też bardzo chętnie używam olejów które pomagają mi je zdyscyplinować. Może wybrałam złą serię? Może migdałowa byłaby lepsza? Nie wiem i już się tego nie dowiem.

Bardzo Was zachęcam do wyrażenia swojej opinii w komentarza na temat tych kosmetyków, jakie macie wrażenia i co sądzicie o ich składach. 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Pisząc komentarz zgadzasz się na przetwarzanie Twoich danych osobowych.

Copyright © 2014 Beauty Lover , Blogger