Recenzja "Jumanji- Przygoda w dżungli"



Czy istnieje osoba która nie znałaby, lub chociaż nie kojarzyłaby filmu "Jumanji" z '95? Ciężko byłoby mi w to uwierzyć, ale pewnie kilka osób by się znalazło. Dla mnie to klasyka dzieciństwa, zaraz obok "101 dalmatyńczyków".

Wersję poprzednią widziałam miliony razy i zawsze przygodę przeżywałam równie intensywnie. Gdy usłyszałam że postanowiono nieco odświeżyć historię trochę się przeraziłam. No bo jak to? Po co? Tamta wersja jest super, a co jeśli ta nie wyjdzie? Nie wiedziałam czy wybrać się do kina, czekam na DVD czy udawać że "Jumanji- Przygoda w dżungli" ma wcale nie powstać.

Och jakież szczęście że postanowiliśmy wybrać się do kina! Uznałam że okej, zobaczymy co tam wymodzili, zwiastun jest całkiem obiecujący. No i powiem Wam jedno- dawno tak się nie uśmiałam.
Serio serio. Film rozśmieszał mnie od pierwszych minut i trzymał w napięciu aż do końca.

Fabuła...



...czyli coś o co się martwiłam. 
Od razu na wstępie zaznaczę że nie zawiodłam się, a dzieciństwo i "stare" Jumanji zostały w pamięci nietknięte. Nie chcę tutaj porównywać co twórcy zmienili, co dodali a co usunęli, ta recenzja to po prostu moja opinia o tym konkretnym filmie a nie porównanie. 
Fabuła wciąga od razu, tak jak i tytułowe "Jumanji" (ba dum tssss). Film jest zarówno odpowiedni dla dorosłych i dla mniejszych oglądaczy, na sali kinowej były wycieczki szkolne, ludzie 20+ oraz 50+ i sądząc po salwach śmiechu, wszyscy bawili się tak samo dobrze. Chyba nie ma co tu się zbyt dużo rozwodzić- fabuła jest ciekawa i aż chce się śledzić losy bohaterów w zapomnianej grze. 
Jest dużo dynamiki, kolorów, niebezpieczeństw, przygód, wzlotów i upadków, kłótni i słodkich momentów. 
Jestem rasową maniaczką gier i nie ukrywam że chętnie zagrałabym w coś w tym stylu. No może bez dosłownego wciągania. Gdyby tak sie przypatrzeć pod kątem tego że to gra no to byłaby to strasznie krótka przygoda! Raptem 4-5 misji i koniec, więc tutaj zauważyłam malutki minus. Historie były bardzo bardzo rozbudowane, miałam wrażenie że czasem trochę za bardzo. Chętnie zobaczyłabym w tym filmie kilka mniejszych, pobocznych misji. 


Jack Black, Dwayne Johnson, Kevin Hart, Karen Gillan, Nick Jonas



Wielkie, ogromne wręcz brawa dla osób obsadzających role w tym filmie. Aktorzy zostali dobrani idealnie!
Myślę że na największe wyróżnienie zasługuje tutaj Jack Black. Facet ma dystans do siebie i idealnie zagrał rozpieszczoną nastolatkę uwięzioną w ciele grubego profesora. To właśnie ta postać zapewniała najwięcej śmiechu, ale zaufajcie mi- dla tego rodzaju humorów, tych kocich ruchów, warto iść i obejrzeć ten film. Grą aktorską zachwycam się ciągle, uważam ze Black jest bardzo niedoceniany i dostaje zazwyczaj głupawe role. Aktorskie drugie miejsce zajmują ex aequo Kevin Hart i Dwayne Johnson. Pierwszy to rosły sportowiec uwięziony w ciele niskiego zoologa i pomocnika dowodzącego wyprawy którego zagrał Dwayne Johnson. Cudowny kontrast! Zakompleksiony kujon z alergią na wszystko w ciele nieustraszonego, muskularnego archeologa- koniecznie sprawdźcie to połączenie.
Niestety uważam że dla Karen Gillan nie była to rola życia- może to przez postać którą grała, może nie do końca przypasowała jej rola nastolatki w ciele dorosłej- nie wiem. Jej gra była po prostu dobra i nic więcej. 

W filmie pojawia się jeszcze jedna postać, równie ważna dla fabuły jednak nie pojawiająca się na ulotce, ba! Nick Jonas nie jest nawet wspomniany. Dla fabuły ta postać jest równie ważna co postać grana przez Blacka czy Johnsona. 
Gdy tylko na ekranie pojawiał się Alex grany przez Jonas'a zastanawiałam się skąd go znam. Analizowałam wszystkie filmy, teledyski, seriale i pustka. Dopiero po wygooglowaniu okazało się że to... jedne z braci "Jonas Brothers" . Kurcze ale to był szok, zapomniałam już o istnieniu Disney Channel a Bracia Jonas jakoś zniknęli z widoku. A może zapomniałam o nich bo nigdy nie byłam fanką takiej muzyki? Nie wiem
Nick na ekranie nie sprawdził się rewelacyjnie. Teoretycznie grał ważną postać a praktycznie starał się być słodko-ładny i nic poza tym nie robić. Jakoś nie urzekła mnie ta rola, nie zauważyłam mimiki twarzy którą mógł tutaj super pokazać i udowodnić że gra lepiej niż śpiewa. Postać ważna, ale pojawiająca się dopiero w drugiej części filmu więc nie będę narzekać. Pierwsze skrzypce zagrał Jack Black i to rekompensuje mi pozostałe niepowodzenia aktorskie.


Podsumowując



to bałam się iść a wyszłam zadowolona jak nigdy i chciałam iść jeszcze raz. Cała ta dynamika, widoki, aktorzy i historia którą kocham, to jest coś co sprawia że ten film mogłabym oglądać non stop dla relaksu. 
Zdecydowanie to propozycja na rodzinny filmowy wieczór i gwarantuję dużo śmiechu i żartów na poziomie. 

Koniec tych ochów i achów, chętnie poczytam o waszych wrażeniach.
Dajcie znać czy zachwyciliście się nową wersją czy zostajecie wiernymi fanami "Jumanji" z '95? 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Beauty Lover , Blogger